Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwinie. Pokaż wszystkie posty

4 września 2011

I znowu przyszła wiosna...

... i znowu zakwitły bzy - nie, wróć!, bzy zakwitną pewnie u nielicznych, co to je tu mają, a i to za jakiś czas ;-)
Na razie przekwitły już migdałowce i nasz sad nektarynkowy, zakwitły lawendy, a na pozostałych roślinach widać pąki lub/i pędy kwiatowe: u cytrusów (zarówno u cytryny wynajętej, jak i u naszych drzewek ;-) ), u jednego cymbiduim, phalenpsisa imieninowego oraz u wszystkich prawie sukulentów.

Od Lawendowa_Chatka_2011
Od Lawendowa_Chatka_2011
Od Lawendowa_Chatka_2011
Od Lawendowa_Chatka_2011
Od Lawendowa_Chatka_2011

Wiosna oficjalnie rozpoczęła się w ostatni czwartek i jak na razie prezentuje się w pełnej krasie: na błękitnym niebie świeci słońce (temperatury w ciągu dnia sporo powyżej 20 stopni, noce coraz cieplejsze), rośliny rozkwitają, trawnik pięknie skoszony za domem w ostatni poniedziałek prezentuje już świeżutkie odrosty, a przed domem kusi oko wersją łąka, czyli bogactwem pięknych żółto-różowych chwastów (ich dni są już jednak policzone - zakupiliśmy odpowiednie płyny - nadciąga osikanie ogólne), ptaki wydają przeróżne odgłosy, koty rozpoczęły wymianę futra na model: sezon pełen słońca. Wczoraj zaliczyliśmy pierwszą wiosenną burzę.
Z pomarańczy zerwaliśmy do końca pierwszy domowy plon, czyli cztery pomarańcze.

Od Kulinaria

Tak było:
Od Lawendowa_Chatka_2011
A tak jest:
Od Lawendowa_Chatka_2011
Od Lawendowa_Chatka_2011
Od Lawendowa_Chatka_2011
Od Lawendowa_Chatka_2011

Dziś po jesienno-zimowej przerwie odwiedziliśmy Dolinę Barossa. Przepiękna pogoda mimo deszczowo-pesymistycznych prognoz dodała wycieczce wiele uroku.
Winorośl w wersji wiosennej pozwala zaobserwować, jak grube bywają czasem pnie (widzieliśmy dziś np. stuletnie Grenache), które odmiany mają obcinane zeszłoroczne odrosty, a które nie, jak mocuje się owe odrosty i na ilu poziomach, które rośliny już wypuściły liście itd. Przede wszystkim jednak pięknie widać symetryczne rzędy winorośli na tle zielonych wzgórz.

Od Zdjęcia_Bloggera_5
Od Zdjęcia_Bloggera_5
Od Zdjęcia_Bloggera_5

Mieliśmy do pokonania około 90 km na północny wschód od Adelajdy, by dotrzeć do doliny, skąd pochodzi kilka gatunków kojarzonych z Barossą, na czele ze światowej klasy Shirazami i Rieslingami. Na smak winorośli mają tu wpływ nie tylko śródziemnomorski klimat, ale i typy gleby (od typów gliniastych aż do piaszczystych), na których rodzą się i dojrzewają owoce do produkcji win czerwonych o pełnym aromacie (jagód, owoców pestkowych, lukrecji i czekolady) i delikatnych białych win (typowy dla chłodniejszego klimatu wyrazisty, cierpki smak, o wysokiej kwasowości). Najwięcej uprawia się tutaj odmian: Shiraz, Cabernet Sauvignon, Grenache i Merlot, a wśród białych przodują: Riesling, Semillon i Chardonnay.

W czasie wycieczek do Barossy zwykle odwiedzamy 'stare' miejsca oraz kilka nowych. Dziś miejsca nowe zdecydowanie przeważyły.

Wycieczkę rozpoczęliśmy od degustacji w Liebichwein - bardzo sympatyczna wizyta, dobre wina i okazja, by rzucić okiem na drzewa karobowe - zielone przez cały rok, o gęstej okrywie okrągławych błyszczących liści.

Od Zdjęcia_Bloggera_5
Od Zdjęcia_Bloggera_5

Potem pojechaliśmy rzucić okiem na krzewy winorośli koło centrum Jacob's Creek. Z krzewów radośnie zieleniły się ku nam małe, mniejsze i nieco większe listki, choć były i krzewy, na których pączki jeszcze spały.

Od Zdjęcia_Bloggera_5
Od Zdjęcia_Bloggera_5

Kolejny przystanek to degustacja w winnicy Turkey Flat. Urokliwe, pięknie położone miejsce, fantastyczna obsługa (połączenie fachowej wiedzy z darem jej przekazywania) i świetne wina. Anegdotka? Proszę bardzo: ominęliśmy początek listy degustując czerwone skarby, po czym, zachęceni opowieścią, wróciliśmy do białego i różowego, które... trafiły na listę zakupów. Polecamy: i wizytę, i wina - fachowcy z Turkey Flat kochają swoją pracę, tworzą interesujące mieszanki i, co ciekawe, nie obawiają się polecać swoim gościom odwiedzenia innych miejsc ;-)

Od Zdjęcia_Bloggera_5
Od Zdjęcia_Bloggera_5

Skorzystaliśmy zatem z podpowiedzi i odwiedziliśmy Artisans of Barossa. Strzał w dziesiątkę!
Centrum działa od marca 2011 i prezentuje wyroby siedmiu winnic z Barossa i sąsiedniej - Eden Valley. Każdego dnia do degustacji wystawiane są po dwa wina każdego z producentów. Można złożyć zamówienie na wszystkie dostępne rodzaje, ale próbuje się wyznaczonych na dany dzień gatunków.
Ojjjj, popróbowaliśmy!

Od Zdjęcia_Bloggera_5

Można powiedzieć, że dziś poprzeczka podnosiła się z wizyty na wizytę.
Shiraz za A$ 130.00 pokazał, na czym polega różnica w cenie ;-)) Na szczęście spomiędzy 45 a 60 dolarów ja osobiście wybrałam wino tańsze. Ha, może i tańsze, ale jego twórca swoją wiedzę zdobywał i szlifował przez długie lata tworząc bukiety Penfold'sa ;-)

Kropką nad 'i' były dziś wina słodkie, choć niekoniecznie jest to częsty wybór - Semillon i Viognier zwany 'deserem w butelce'. Najmilszy zdał się na mój wybór, mimo że jako jedyna wskazałam na Viognier (tak, tak, to skutek czaru, jaki rzuciła na mnie pierwsza malutka butelka tego wina od w/w Penfold'sa ;-).

I znowu: rozmowy, rozmowy, rozmowy - opowieści ubarwiały próbowane wina i udowadniały, że znowu spotkaliśmy nie tylko fachowców, ale i pasjonatów. Wina Siódemki można kupić w centrum lub w sklepach-butikach z winem w Adelajdzie, albo zamówić przez Internet.

Po tej degustacji mogliśmy już tylko pojechać... do Angaston do Ryczących Czterdziestek na kilkakrotnie już wcześniej wypróbowaną pizzę ;-) Trasą widokową na smaczny i sycący popołudniowy posiłek, który zamówiliśmy i na który czekaliśmy przeglądając, jak zwykle tam, książki kucharskie ;-)

Od Zdjęcia_Bloggera_5
Od Kulinaria
Od Kulinaria

Do domu wracaliśmy ścigając się ze słońcem, które zbliżało się do linii horyzontu szybciej niż my do Lawendowej Chatki malując czyste niebo na optymistyczne kolory.

To była piękna niedziela ;-)


13 sierpnia 2011

Środek trzeciej zimy

Nadal czekamy na odpowiedź w kwestii naszej wizy stałego pobytu. Sprawa o tyle posunęła się do przodu, że wysłaną aplikacją już się ktoś zajął (Case Officer). Pani Oficerka poprosiła o dodatkowe dokumenty. Hmmmm, no cóż, taka procedura, takie jej prawo - zacisnęliśmy zatem, co trzeba, przygotowaliśmy kolejny komplet skanów, wysłaliśmy i... czekamy.

W kwestii dokumentów i aklimatyzacji zaliczyłam minisukces - otrzymałam pocztą podsumowanie pierwszego semestru mojego Advanced Diploma ;-)) Od otrzymania dyplomu dzielą mnie jeszcze, powiedzmy, trzy kroki.

TAFE (Technical and Further Education - Techniczne i Dalsze Kształcenie) to uczelnia prowadząca szkolenia i kursy, które kończą się uzyskaniem certyfikatów (od poziomu 1 do 4, w zależności od przedmiotu) i dyplomów (diploma i advanced diploma) kierunków 'zawodowych' z bardzo różnych dziedzin, nauk zarówno humanistycznych, jak i ścisłych: od języków, poprzez finanse, sztukę, budownictwo, turystykę, przemysł i wiele innych. W zestawieniu z polskim systemem edukacji można ją porównać do zawodowych szkół pomaturalnych, z tym że jest to instytucja bardzo duża, kształcąca w różnych dziedzinach, w Południowej Australii finansowana przez rząd stanowy i podlegająca Ministerstwu Dalszego Kształcenia, Zatrudnienia, Nauki i Technologii (Department of Further Education, Employment, Science and Technology). Uzyskane kwalifikacje oparte są na scentralizowanym 'kodzie' i uznawane w całej Australii (bo TAFE jest instytucją centralną, w każdym stanie mającą swój oddział), można je wykorzystać starając się o pracę/ awans/ podwyżkę lub uzyskać zaliczenie odpowiednich przedmiotów podczas studiów na uniwersytecie.

Zbliża się połowa sierpnia, czyli koniec drugiego kontraktu na wynajem Lawendowej Chatki. Dobre wiadomości są takie, że zostajemy na kolejny rok w sprawdzonym miejscu i że udało się wynegocjować niezmienioną stawkę czynszu ;-))

Walcząc z zimnem, infekcjami i dziwiąc się, jak szybko mija czas (cieszy nas to tylko z jednego względu - z każdym dniem bliżej nam do wiosny ;-) ) zobaczyliśmy przedstawienie cyrku moskiewskiego, byliśmy w Centrum Festiwalowym na operze i wysłuchaliśmy kolejnego koncertu Adelajdzkiej Orkiestry Symfonicznej.
A restauracje? Tak, oczywiście, że odwiedziliśmy nowe miejsca i spróbowaliśmy nowych rzeczy ;-)) Posty w drodze, na razie są tylko zdjęcia w Galerii ;-)

Codziennie rano Najmilszy produkuje dwie szklanki soku: dla siebie - z pomarańczy, a dla mnie - z grejfrutów. Wypijamy i wychodzimy naprzeciw trwającej zimie ;-) Za chwilę skończą się grejfruty i ogarną mnie uczucia ambiwalentne: smutek, bo lubię ten sok, ale i radość, bo grejfruty kończą się, kiedy przychodzi wiosna ;-)

Ogród? Trawnik i efekt łąki trwają, pojawiają się nowe kwiaty w różnych miejscach - w trawie, na krzakach i drzewach, w powietrzu coraz częściej czuć powiew wiosny, a niebo raz po raz kusi błękitem.

Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08

Ptaki latają parami, nad roślinami unoszą się motyle (też parami ;-), obudziły się pierwsze muchy i muchopodobne.
Imieninowy storczyk szykuje kolejne pokolenie kwiatów na obu pędach.

Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08

Na cytrusach za Chatką ciągle wisi pięć coraz bardziej pomarańczowych pomarańczy (hehehe, też Wam się skojarzyła święta jabłoń z Seksmisji?), obok widać zielone i niewielkie (ale za to w różnych rozmiarach) cytrynki, trzymamy też kciuki za przyszłe losy pąków kwiatowych na cytrynie i lemonce.

Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08

Przed Chatką, w sadzie brzoskwinie otworzyły dzisiaj pachnące różowe kwiaty - pozazdrościły widać drzewku za płotem ;-))

Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08

Widać też już znudzenie zimą w skrzynkach - zarówno u sukulentów, jak i u lawendy.

Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08

Ze specjalną dedykacją dla Hobbitów wklejam zdjęcia oposa (possum). Koło Lawendowej Chatki mieszka po sąsiedzku rodzina tych lokalnych torbaczy. Codziennie wieczorem można je zobaczyć, jak spacerują między czubkami araukarii i słupów po kablach. Jedna ze stałych ścieżek prowadzi przez dach Chatki i ogrodzenie pomiędzy nami a sąsiadką. Podczas wizyty u nas, Mama regularnie oglądała wędrówki possumów, czasem z aparatem, ale zdjęć nie udało się zrobić.
Proszę bardzo: oto kogo Najmilszy z Moich Mężów zaczarował światłem latarki, co pozwoliło mi zrobić kilka fotek. Zwierzątko było tak przestraszone, że po krótkiej sesji zgasiliśmy latarkę i pozwoliliśmy mu kontynuować - została nam jednak pamiątka ;-))

Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08

I wreszcie: futrzani Milusińscy - Popiołek i Aganiok.
Wszystko u nich dobrze ;-)) Pokryci lśniącym, gęstym futrem, śpią w nocy z nami, a w ciągu dnia ogrzewają się nawzajem. Mały już jest całkiem duży - pięknieje z dnia na dzień.
Ostatnio odkrył dwie nowe zabawy: polowanie na motyle (zdumiewające, jak wysoko potrafi skakać! i to obracając się w powietrzu w potrzebnym kierunku ;-) oraz... uciekanie najpierw przez frontowe drzwi, a potem - poza obręb płotu (skubaniec, dobrze wie, że mu nie wolno, ale tak go cieszy ta odmiana berka...).
Całkiem niedawno uciekł mi, jak już byłam przebrana w piżamę - tiaaaa, strój w sam raz na wieczorne przechadzki wzdłuż domów sąsiadów... Wczoraj, na szczęście, byłam jeszcze w stroju 'dziennym'.

Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08
Od Lawendowa Chatka_2010_06-2011_08

13 września 2010

Podwójna trzynastka - bilans dwustronny po raz pierwszy

Dziś mija piętnaście miesięcy naszej Przygody w Nowym Kraju - rok i kwartał, albo: pięć pór roku ;-)) Dziś kalendarz pokazuje również, że do przylotu Hobbitów pozostały równo dwa miesiące ;-))
W najbliższy weekend świętować będziemy przyznanie obywatelstwa Dorocie i Petrosowi - tym, dzięki którym przeskoczyła iskierka dawno dawno temu, między mną a Najmilszym (a może w drugą stronę? ;-)) oznaczająca, że oto zakiełkował plan Projektu Ahoj Przygodo!

Ostatni miesiąc przeleciał nieprzyzwoicie szybko. Z jednej strony to dobrze, bo zbliżamy się ku wiośnie, wychodzimy w końcu z zimy i widzimy coraz więcej słońca, ale z drugiej strony... ehhhh, ledwie człowiek kupił kalendarz, a tu już prawie końcówka roku...

Na początek zagadka z lubianego cyklu: Znajdź siedem różnic:

Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3

Bingo! W miejscu Volvika stoi inne auto :-O
Przestraszonych pragnę uspokoić: Volvik jest nadal z nami, pod garażem stoi Narzędzie Pracy ;-))

Zgodnie z planami ruszyła bowiem firma. Z początkiem września z ubiegłorocznego biznesiku Mistrza Projektów powstała, przy fachowym udziale Fachowego Księgowego Artura, firma Look Up Lukas Pty Ltd. Jest już komplet dokumentów, numer ABN, konto firmowe, trwają prace nad kontraktem, Najmilszy dopina ostatnie formalności. Dwa kroki dzielą Dumnego Przedsiębiorcę od zdobycia nowoojczyźnianego prawa jazdy (ojjj, będzie z tego post w Notesie ;-)), tworzy się komplet narzędzi i wyposażenia.
Szkolenie dobiegło końca z pozytywnym wynikiem, czas wypłynąć swoim statkiem na burzliwe wody przyjmując pełną odpowiedzialność w roli dowódcy ;-))

Tu drobny wtręt: wspięliśmy się na kolejny stopień asymilacji - przyznano nam karty kredytowe. Niby zwykła rzecz, ale cieszy ;-))
Do tej pory mieliśmy karty debetowe - mając funkcje karty VISA umożliwiały realizację transakcji w sklepach, w Internecie, ale korzystały ze zgromadzonych na koncie środków - w starej ojczyźnie działają tak karty płatnicze (w odróżnieniu od kredytowych, które pozwalają wydawać nie swoje pieniądze, awansem, z góry, a potem spłacać kwotę pokazaną na wyciągu).
Stała płaca, regularne wpływy na konto, historia wynajmu domu oraz historia finansowa w banku złożyły się na wydanie pozytywnej opinii.
Kwota limitu zadłużenia? Na poziomie około 50% kwoty dostępnej docelowo.
O podwyższenie limitu możemy wystąpić na początku 2011 - jeśli historia karty wypadnie dość dobrze dla banku, być może limit wzrośnie ;-))

Lawendowa Chatka przygotowuje się na powitanie Gości. W nielicznych wolnych chwilach trwają pracę nad uszczelnieniem dachu garażu, zabezpieczeniem go zarówno przed deszczem, jak i przed upałami w lecie, powstał plan dotyczący modyfikacji 'czwartego pokoju' w ogrodzie, zmienić ma się także Socjal, bo firma wymaga biura, a Study przez najbliższe miesiące będzie Gościnnym.

Wraz z początkiem wiosny otworzyliśmy nasz Drugi Sezon Ogrodniczy ;-))
Tegoroczna wersja projektu Cytrusy opiera się na założeniu, że grunt to dobry drenaż (dna beczek zostały podziurowane przy użyciu specjalnego wiertła), najbliżej dna znalazła się warstwa kamieni. Ziemia została nakryta warstwą ściółki, która zatrzyma wilgoć i stworzy barierę zabezpieczającą korzenie przed gryzącym działaniem nowoojczyźnianego słońca.
Oprócz cytrusów mamy w swej kolekcji od tego roku również brzoskwinie i nektarynki.
Sukulenty przed domem zyskały sąsiadów w drugiej takiej samej 'skrzyni'.
Lawendowy Kącik cieszy oko pojawiającymi się kwiatostanami, nad którymi brzęczą pszczoły.

Trwa szkoła i trwa moja praca. Koty szczęśliwe to mruczą, to biegają po domu jak zwariowane, przeszczęśliwe, kiedy mogą wyjść na zewnątrz. Aganiok wspina się na krzewy, chwilowo omija drzewa u sąsiadki Julie, za to coraz lepiej (niestety) idzie mu polowanie na ptaki - trzeba go zatem mieć na oku...

Deszczu jakby mniej, ale nadal dni słoneczne przeplatają opady deszczu, temperatury wyższe, powietrze pachnie inaczej - nadchodzi wiosna.

Zerknęłam na bilans sprzed roku i uśmiechnęłam się widząc podobieństwa i różnice:
- wtedy udomawialiśmy Lawendową Chatkę; do dziś niewiele w tej kwestii się zmieniło: nadal Chatkę udomawiamy, nadal upiększamy kąciki i nadal Najmilszy przeprowadza kolejne domowe projekty, lista zakupowa wciąż się nie skraca ;-))

- u dziewczyn pojawił się kolejny tysiąc, ale z innego, niż zakładaliśmy powodu (niechlubna smażalnia), z nawozu korzystamy na bieżąco, kompostu jeszcze nie ruszyliśmy,

- Mój Ostatni Mąż nadal systematycznie chodzi do szkoły, natomiast dowody na postęp, jaki się w jego znajomości języka dokonał są liczne, sympatyczne i wypowiada je spore grono osób w różnych okolicznościach; funkcjonowanie codzienne począwszy od zakupów, poprzez wizyty w urzędach, rozmowy z klientami odbywa się bez żadnych kłopotów, moja pomoc w roli tłumacza potrzebna była dosłownie parę razy na przestrzeni tych piętnastu miesięcy,

- rok temu szukałam pracy, teraz też wysyłam aplikacje i nadal aktualne jest zdanie: Zobaczymy, (...) jak długo jeszcze potrwają moje poszukiwania..., w czwartek obchodzić będę rocznicę pracy w biurze, gdzie rok temu przyszłam na... trzytygodniowe zastępstwo,

- w tym roku projekt Cytrusy chyba zakończymy wcześniej, jest też szansa, że i wiosna przyjdzie mniej okrężną drogą, za co trzymamy do niedawna zmarznięte kciuki ;-))

12 września 2010

Wiosna - odsłona druga

Za nami drugi weekend tegorocznej wiosny i należy go podsumować słowami: oby tak dalej ;-)) Było ciepło i słonecznie, wiatr dokucza już coraz mniej, drzwi mogą pozostać otwarte nawet jeszcze nieco po zachodzie słońca.

W czasie tegorocznej wiosny zanotowaliśmy już niezły postęp: z pięciu beczek za domem trzy mają nowych cytrusowych lokatorów: drzewko pomarańczowe, cytrynowe i limonkowe.
Przed domem miejsce kompozycji z łap kangura i cukini tydzień temu zajęły drzewka brzoskwiniowe i nektarynkowe (jak widać na zdjęciach odbywało się to w dramatycznych okolicznościach - deszcz zaskoczył nas o jakieś pół godziny za wcześnie...).
Na razie przepięknie kwitną i pachną oszałamiająco.

Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3

Zapas ziół został odnowiony po raz kolejny, część roślin to mocarze z ubiegłego sezonu, część pokazała się światu na nowo po zimowym odpoczynku, część to nowi przybysze.
Obok pierwszej 'skrzyni' sukulentów wczoraj stanęła druga. Nowa dopiero będzie się przyzwyczajać, za to w 'starej' dzieją się rzeczy godne wiosny - rośliny rosną i wypuszczają kolorowe efektowne kwiatostany.

Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3

Kącik lawendowo-rozmarynowy też daje nam powód do radości: kwitną już prawie wszystkie krzaczki.

Od Lawendowa Chatka3

Krzewy w ogrodzie ubrane w wiosenne sukienki wabią ptaki i owady - bzyczą pszczoły wśród kolorowych wonnych płatków, nad trawnikiem latają motyle. Trawa błyszczy świeżą zielonością i ściga się z Najmilszym między kolejnymi koszeniami.

Okolicę wypełniają piękne zapachy, kolory oraz okrzyki ptactwa wszelakiego, papugi ciągle obserwujemy jednak w ogrodach sąsiadów. Karmik cieszy się wielką popularnością, fontanna szumi przez większość dnia, a koty spacerują szczęśliwe poza domem.

W zeszłym tygodniu do domu przyjechała nowa sofa. Stoi w pierwszym pokoju, a poprzednia wróciła na stare miejsce, czyli do pokoju zwanego teraz Gościnnym. Został wyodkurzany, wjechała tam sofa, książki z kilku pudełek trafiły na półki.
Powstaje w końcu uporządkowane Archiwum-Papierów-Domowych...

Od Lawendowa Chatka3
Od Lawendowa Chatka3

Dach nad garażem już prawie podbity kompletem nowych płyt, Mistrz Projektów przesuwa się w kierunku Socjalu, bo i tam dziurawe rynny doprowadziły do spustoszeń, które kłują w oko ;-)) W garażu powolutku odsłania się coraz większa połać podłogi ;-))
Socjal ewoluuje w kierunku wzbogacenia się o kącik biurowy - na razie i Najmilszy i ja dojrzewamy do tego pomysłu. W ulubionym-sklepie-z-ulubionymi-meblami ktoś nam ostatnio sprzątnął biurko sprzed nosa, a szafka w cenie regularnej kusi nas nieskutecznie :-))
 Poczekamy, jak do tej pory na każdy z upatrzonych mebli udało nam się doczekać ;-))