Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saltram Wine Estates. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saltram Wine Estates. Pokaż wszystkie posty

31 lipca 2010

Wyprawa do Doliny Barossa

Nadeszły urodziny Łukasza B. i Chantel wymyśliła, że spędzimy ten dzień w większej grupie wyjeżdżając do Dolinny Barossa na degustacje win w różnych miejscach. Wynajęła większy samochód i pojechaliśmy.
Pogoda nie zapowiadała się zbyt obiecująco - było chłodno, a niebo mocno zachmurzone chmurami ciężkimi od deszczu. Nic to, pojechaliśmy trzymając kciuki.

Pierwszy postój odbył się w Seppeltsfield Winery

My z Najmilszym byliśmy tam już, i to nawet całkiem niedawno, ale powrót był sympatyczny, bo i wino dobre, i obsługa fachowa i miła. Pogadaliśmy, popróbowaliśmy win z tutejszej winnicy, obejrzeliśmy kącik z winem i drugi - o charakterze muzealno-skansenowym. Usiedliśmy na bossskiej ławeczce (ahhhh, jak miło byłoby taką mieć u siebie), pospacerowaliśmy nieco po przepięknym terenie piknikowym, pomiędzy drzewami, podziwiając widoki i... ruszyliśmy dalej. 

Nota bene: tutejsza toaleta też jest warta odwiedzenia ;-)

Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4

Kolejny przystanek to Barossa Valley Estate. Wnętrze o zupełnie innym charakterze, z częścią restauracyjną. 

Popróbowaliśmy wina, popstrykaliśmy zdjęcia i... dalej w drogę.

Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4

Taaak, tu chcieliśmy przyjechać w odwiedziny - Penfolds Wines - po pierwsze była to dla nas pierwsza wizyta w tym miejscu, po drugie - wypiliśmy już trochę wina tej marki, po trzecie: i wino, i podejście marketingowe tutaj wyraźnie wybijają się na plus. 

W centrum można obejrzeć nie tylko aktualną ofertę handlową (wow, sporo butelek ma ceny trzycyfrowe i to dość wysokie), ale i materiały promocyjne, gadżety winiarskie oraz osobną salę, gdzie prezentowane są wina - zdobywcy nagród, tytułów i medali. 
Załoga bardzo sympatyczna i profesjonalna, oferta... kusząca, chociaż tanio tu nie jest ;-)

Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4

Zbliżała się pora lunchu i w poprzednim miejscu polecono nam wizytę w Saltram Wine Estates, gdzie oprócz degustacji wina będziemy też mogli coś zjeść. 

Hmmmm, mimo wszystko poprzestaliśmy na degustacji... 
Hmmmm, i poczuliśmy różnicę - w sensie: zatęskniliśmy za smakami z poprzedniego miejsca...

Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4

Na lunch pojechaliśmy do pizzerii sprawdzonej wcześniej przez Solenizanta - w sercu Angaston mieści się słynna już z dobrego jedzenia i nagrodzona wielokrotnie Roaring 40's Cafe (Ryczące Czterdziestki ;-). 

Wnętrze godne pizzerii, w kącie regał pełen książek kucharskich - cały wachlarz kuchni międzynarodowych oraz mój hit - Zarządzanie kuchnią i domostwem z lat sześćdziesiątych - zdjęcia w środku - bezcenne. Przepisy i instrukcje dotyczące technik kulinarnych ciekawe zalecenia dla pań domu - godne zdjęć ;-). 

 Za oknem wiał wiatr i padał deszcz, otaczały nas smakowite zapachy, brzuchy burczały na znak, ze pora jak najbardziej odpowiednia na posiłek, a do stolika dotarła porcja dla Solenizanta i Kierowniczki Wycieczki oraz jedyna przystawka... 

Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4
 

Wrrrr, ojjjj, próba była surowa, bardzo surowa, ale na szczęście zaserwowane pizze wynagrodziły męki oczekiwania. 

Suuuper: sprawdziliśmy:
- burgery wołowe z frytkami,
- pieczywo czosnkowe
oraz pizze:
- BBQ Chicken & Bacon (kurczak i boczek z grilla),
- Mediterranean (Śródziemnomorska),
- Barossa Valley Blend (smak z Doliny Barossa - feta i mozarella z karmelizowanymi szalotkami, kaparami i tymiankiem pod pierzynką z rukoli w sosie z oliwy i cytryny - mmmmm...)
oraz
- Best of the Best S.A. Seafood (najlepsze z najlepszych owoce morza w Południowej Australii - na podkładzie z sosu pomidorowego grilowane kałamarnice, przegrzebki i krewetki - w tym królewskie - z oregano i koperkiem, w towarzystwie muszli z kolendrą, chilli, sosem z limonki i rybnym posypane wiórami (!) sera pecorino. 


Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4
 

Słowem: lunch godny okazji i próbowanych win ;-)

Ostatnim punktem dzisiejszej wycieczki była wizyta w (też odwiedzonej przez nas już wcześniej i gorąco polecanej przez Najmilszego) winiarni Wolf Blass

Stylowe, nowoczesne wnętrze, rozpoznawalne etykiety i kolejna udana degustacja oraz zakupy ;-)) 
Oprócz wizyty w sklepie zajrzeliśmy też do sal poświęconych historii tej marki oraz technologii produkcji wina i beczek.

Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4

Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4
Od Zdjęcia Bloggera 4
 

Nad Doliną Barossa chwilami świeciło słońce, chwilami padał deszcz, na pożegnanie pokazała się wyraźna tęcza, która przez kolejne kurtyny deszczu odprowadzała nas w kierunku Adelajdy. Tu na razie deszcz nie dotarł i dobrze, bo świetnie wiedzieliśmy, co można zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem: uzupełniliśmy zatem zapasy przez dotarciem do domu Solenizanta, gdzie dołączyły do nas posiłki zarówno osobowe, jak i kulinarne. 

Przebojem stołu było pieczywo autorstwa Wojtka, który za swe piekarnicze cuda (chleby na zakwasie) został ostatnio nagrodzony pierwszym miejscem w kategorii: pieczywo na zakwasie na australijskim konkursie piekarniczym w Sydney oraz przygotowane przez Niego marnowana papryka oraz pasta z grillowanych bakłażanów z czosnkiem w japońskim majonezie.

Świętowaliśmy długo w noc przy niezawodnym karaoke przeplatając przeboje polskie angielskojęzycznymi oraz kolejnymi toastami dla Solenizanta. 

Zaproponowana formuła obchodzenia urodzin okazała się znakomita ;-)